Moje filcowe wypociny znalazłam dopiero po roku:



Krzywe toto i nieco niedorobione ale i tak podtrzymuje zdanie, że zabawa świetna (nieco kłująca - co potwierdzi mój lewy kciuk, igła usiłowała przejść na wylot) - będą dalsze takie drobiazgi*. Na brak pomysłów nie narzekam. A może i na mokro pofilcuje?
*kiedyś....